Echa piłkarskich boisk

Nadszedł koniec rozgrywek piłkarskich na wszystkich szczeblach, ale przerwa letnia jest tak krótka, w zasadzie będzie niezauważalna. Nasze drużyny piłkarskie w minionym sezonie wypadły – mówiąc delikatnie – mało imponująco.

Seniorzy Świtu Krzeszowice spadli z IV-ej ligi do okręgówki. Degradacja na niższy szczebel rozgrywek splendoru nie dodaje, ale w przypadku Świtu mogło by to być pomocne w odbudowie trudnej sytuacji klubu i wyjścia z tarapatów finansowych – tak by się to na pozór mogło wydawać. Inną sprawą jest styl w jakim się spada klasę niżej, a dotyczy to szczególnie ostatniego meczu Świtu z Nową Proszowianką.

 

 

Rozmawiając z działaczami słyszę głosy zmartwienia, bo zawodnicy po tęgim laniu w ostatnim meczu zapowiedzieli masową ucieczkę z klubu i być może nie będzie kim grać w okręgówce. Przysłowie mówi, że „z niewolnika nie ma pracownika” – to fakt, a za darmo też nikt nie chce grać, szczególnie gdy klub na płacenie kasy nie ma – to drugi fakt. Z tym polemizować jest trudno, ale prawdą jest, że klubów stabilnych finansowo, chcących płacić za grę jest naprawdę mało, a te które są, płacą tylko naprawdę dobrym zawodnikom – to po pierwsze. Po drugie – każdy zawodnik chcący odejść z klubu powinien dostać od zarządu zgodę na odejście i błogosławieństwo z życzeniami sukcesów, pod jednym wszakże warunkiem – uregulowania wzajemnych zobowiązań. Zawodnik lub klub pozyskujący zawodnika wykupuje jego kartę – to oczywiste biorąc pod uwagę koszty szkolenia. Ale jeżeli zawodnik miał coś obiecane, to druga strona też powinna z takich zobowiązań się wywiązać lub nie składać obietnic z których nie można się wywiązać. W klubie Świt są też (lub byli) tacy zawodnicy, którzy zbliżając się do piłkarskiej emerytury odwiesili buty z kołka i pomimo czwartego krzyżyka na karku wybiegli na boisko aby pomóc w ratowaniu klubu. To należy docenić, jednak bardziej żal tych kilku młodych rozwojowych piłkarzy, którzy są zdeterminowani aby też odejść, szczególnie że w głosie ich wypowiedzi słychać gorycz i rozczarowanie. Nie wiem jakie lepsze oferty gry w innych klubach mają Ci piłkarze, ale wiem napewno, że mogą być rozczarowani i przed tym ostrzegam. Sytuacja jest patowa, podpowiem jednak zarządowi Świtu, że w sąsiednich klubach i w naszej gminie też, gra kilku niezłych zawodników, którzy piłkarstwa uczyli się w Świcie, a odeszli tylko na wskutek tego, że ktoś chcąc pokazać na IV-to ligowych boiskach średniej klasy piłkarza z Krakowa, pozbawił naszych miejsca w drużynie. Zapewne, gdyby z tymi zawodnikami porozmawiać, szybko zapomnieli by o urazach i może daliby się namówić do powrotu i gry w klasie okręgowej w barwach Świtu Krzeszowice. Może trzeba dać też trochę czasu aby ostudzić wzajemne emocje i Ci którzy rozgoryczeni chcą odejść, zmienią swoją decyzję i pozostaną w klubie. Czas goi rany, ale tego czasu jest bardzo mało i oby nie okazało się, że nowy sezon rozpocznie się bez Świtu Krzeszowice. Jakoś tego wyobrazić sobie nie potrafię.

 

Schodząc poziom niżej czyli do klasy A, można o naszych drużynach napisać tylko, że ukończyły rozgrywki i nikt nie spadł klasę niżej. W PPN Chrzanów całe nasze trio wypadło blado. Wolanka która zawsze na wiosnę brylowała i nawet liderzy z obawami na Wolę przyjeżdżali, tym razem była cieniem drużyny której bali się wszyscy. Szóste miejsce w tabeli Wolanka bardziej zawdzięcza słabości rywali, niż własnym sukcesom. Victoria Zalas co prawda poprawiła swoją lokatę w tabeli po rundzie jesiennej i wyprzedziła sąsiadów z Tenczynka, to jednak wynik końcowy i ósme miejsce tej drużyny do sukcesów nie należą. Tęcza Tenczynek miała w tym sezonie podwójne szczęście. Pierwsze to, że w rundzie jesiennej zdołała uzbierać tyle punktów, że te siedem dorzuconych wiosną pozwoliły się utrzymać w klasie A, drugie szczęście Tęczy to, to że ma Miłosza Ołpińskiego, który strzelił kilka bramek dających Tęczy punkty potrzebne do utrzymania (mecz z Okleśną). Po za tym – szanując zawodników – cieniutko. Powodów do radości nie ma też Górzanka, która pomimo kłopotów kadrowych utrzymała się w krakowskiej A-klasie. Jeżeli w następnym sezonie nic się w Górzance nie poprawi o utrzymanie może być bardzo trudno. Pewnym wytłumaczeniem może być brak własnego boiska. Być może gdy własna trawa mocniej się zazieleni i Górzanka powróci na swój obiekt, to wraz z tą zielenią powrócą nadzieje na dobre wyniki.

 

W klasie B grały dwie drużyny rezerwowe czyli Victoria II i Wolanka II i wyniki tych drużyn często były zależne od stanu kadrowego i potrzeb pierwszej drużyny. Poza tym w tych drużynach bardziej o zagospodarowanie wolnych zawodników chodziło, niż o wynik końcowy. W innej sytuacji była Jutrzenka Ostrężnica, jedyny reprezentant północnej części gminy. Ta drużyna zawsze miała ambicje wygrywania, ale mierzone przez pryzmat możliwości. Jutrzenka zajęła czwarte miejsce w klasie B, zdobyła 37 pkt. bo takie miała możliwości. Nikt z tego powodu nie robi tragedii. Teraz w Ostrężnicy się cieszą na myśl o lokalnych derbach z sąsiednią Koroną Lgota, chyba, że znowu będzie reforma rozgrywek i Lgota jakimś cudem się utrzyma w klasie A.

 

W klasie C występowała Sankowia Sanka. Transfer tej drużyny do krakowskiej klasy C-I nic specjalnego nie wniósł. Może tylko tyle, że młodzi zawodnicy mieli okazję podróżować po północno-wschodnich rubieżach Województwa Małopolskiego i poznać nieznanych dotąd rywali. Piąte miejsce w swojej klasie rozgrywek nie jest złe, ale zawsze mogłoby być lepiej.


Jerzy Wnęk