Dzień Kobiet z Jackiem Wójcickim w Woli Filipowskiej (fotoreportaż)

Na doroczny marcowy wieczór w tygodniu poprzedzającym Święto Kobiet zaprosiło niezmiennie prężne Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych Woli Filipowskiej, z jego wspaniałym, niezastąpionym prezesem Romanem Żbikiem. Współorganizatorem imprezy było Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach.


 

 

Po raz trzynasty już w ogóle, a po raz trzeci w gościnnych, przepięknych wnętrzach restauracji „Tiffany” spotkały się przedstawicielki najbardziej aktywnych pań z całej naszej gminy. Im to właśnie życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet złożyli zaproszeni goście, z burmistrzem Wacławem Gregorczykiem na czele. Były kwiaty, przekazane na ręce wiceprzewodniczącej Stowarzyszenia Renaty Brzózki, oraz wiele miłych słów dla wszystkich pań. Spotkanie zaszczycili swą obecnością także Wojciech Pałka, wicestarosta powiatu krakowskiego, i Adam Godyń, przewodniczący Rady Miejskiej i sołtys Woli Filipowskiej. Roman Żbik złożył serdeczne podziękowania sponsorom imprezy. Podkreślił dużą rolę właścicieli restauracji „Tiffany”, państwa Marii i Krzysztofa Sobczyńskich, w jej organizacji.

Gwiazdą wieczoru był Jacek Wójcicki, „fascynujący demon wesołej i smutnej piosenki”.

Jakże to określenie harmonizuje z typem osobowości artysty, darzonego od lat ogromną sympatią. Wpłynął tanecznie na salę. Zawsze młodzieńczy, pełen wdzięku, z burzą czarnych loków, i od razu zaczarował nas swym wspaniałym tenorem, pieśnią neapolitańską Wróć do Sorento. Towarzyszyli mu znakomici muzycy Konrad Mastyło, pianista, i Michał Chytrzyński, skrzypek. Biografia artystyczna trójki wybitnych artystów wpisana jest w historię, dalszą i bliższą, Piwnicy pod Baranami. I właśnie od tego owianego legendą miejsca rozpoczęła się cudowna podróż, przywołująca niezapomniane piosenki, anegdoty, atmosferę czasów minionych, ale zawsze budzących nostalgię. Tak jak Niepewność Jana Kantego Pawluśkiewicza do słów Adama Mickiewicza. Była też pełna magii krakowskich Plant, wzruszająca piosenka Andrzeja Zaryckiego Romans śpiewny, romans głuchy… i tegoż kompozytora Sur le pont d’Avignon do słów Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

A potem – „Nic tak nie przypomina dawnych odległych chwil…” – piosenki filmowe i kabaretowe dwudziestolecia międzywojennego, zawsze zielone, znane, lubiane. Ich autorzy – Henryk Wars, Ludwik Starski, Władysław Szpilman, Jerzy Petersburski to przecież legendy polskiej piosenki. W małym kinie, Ach, śpij, kochanie, Już taki jestem zimny drań, Gdybym ja miał cztery nogi, Na cześć młodości wszyscy razem… Naprawdę zawróciliśmy czas!

Ale była też piosenka Jacka Wójcickiego z jego najnowszej płyty Zaklinam czas i zatrzymują się zegary… Usłyszeliśmy tę tytułową piosenkę, nieco nostalgiczną, wspomnieniową, w jakże znakomitej aranżacji, piękną.

Owacjom nie było końca. A na bis dostaliśmy wspaniały muzyczny prezent – Pejzaż horyzontalny Wiesława Dymnego, kultową piosenkę Piwnicy pod Baranami.

Po koncercie był czas na osobiste już rozmowy przy kawie i ciastku. Dominowały w nich zachwyty nad znakomitym organizatorem marcowych imprez i innych wspaniałych przedsięwzięć dla dobra ogółu – panem Romanem Żbikiem. Pani Anna Miga pisała już kilkakrotnie w „Magazynie Krzeszowickim” o powinności należytego docenienia bezinteresownej, ponadprzeciętnej pracy niepowtarzalnych, niezastąpionych mieszkańców naszej gminy. Roman Żbik z pewnością do nich należy.

 

Maria Ostrowska



Zobacz Fotoreportaż