Walentynki z Wojtkiem Skibińskim (fotorelacja)

Do Polski trafiły dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, z kultury francuskiej i krajów anglosaskich, a także, wraz z kultem świętego Walentego, z Bawarii i Tyrolu. Mają jednak swoją długą tradycję, sięgającą średniowiecza, utrwalaną przez wieki w krajach południowej i zachodniej Europy. W naszej krzeszowickiej Galerii w Pałacu Vauxhall zadomowiły się na dobre od kilu lat. Walentynki…

 

Ich interesującą, barwna historię przedstawiła kurator Anna Miga w piątkowy wieczór 14 lutego, w Święto Zakochanych, bo takie jest ich przesłanie. Czy są potrzebne? Myślę, że tak. Kartka z czerwonym serduszkiem, pluszowa maskotka, czerwona róża, wręczona ukochanej w zimowy poranek, z czułym słowem – to chwila do zapamiętania. Może też być czas poezji, muzyki, walentynkowy nastrój Sali Błękitnej, wyczarowany zachwycającą scenografią. Czerwone serduszka na białym tle, kameralny klimat lampki na stoliku, portret pięknej, zmysłowej Marilyn Monrou, legendy światowego kina lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a może uniwersalnego ucieleśnienia kobiecości. I… „chłopiec z gitarą”, Wojtek Skibiński. Znakomity aktor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, tylko tak każe się u nas do siebie zwracać. To nasz krajan, od urodzenia. Zapraszał nas na swój monodram „Dziewczyna z plakatu” uśmiechem z serduszka na afiszu. Przybyliśmy do Galerii spotkać się z jego aktorskim spektaklem, ale i po prostu z nim samym. Wzajemną sympatię można było odczuć od pierwszej chwili. Ale i z pewnością zrozumieć szczególne emocje aktora, który stanął na scenie oko w oko z bardzo bliskimi mu ludźmi.

 

Cały tekst Marii Ostrowskiej poświęcony Walentynkom z Wojtkiem Skibińskim będzie można przeczytać w Magazynie Krzeszowickim 1 marca.

 

 

Zobacz Fotorelację z koncertu