Niezapomniane cztery lata

Cztery lata temu do Krzeszowic przyjechał człowiek, który okazał się być żywym srebrem. Młody, energiczny, pełen zapału i kreatywności ksiądz zaopiekował się wspólnotą Ruchu Światło-Życie, sprawiając, że przez otwarte drzwi salki oazowej w domu katechetycznym przechodziły coraz to nowsze osoby, przyciągając za sobą tłumy zaciekawionych znajomych.

W ten oto sposób z garstki młodzieży powstały całe szeregi, które dzięki swojemu przewodnikowi stały się tak jak on: zaangażowani, kreatywni i bezinteresowni.

 

Co nas przyciągnęło do wspólnoty? Nie była to wyłącznie obietnica wspaniale spędzonego czasu, na piątkowych (często trwających do soboty) spotkaniach, wycieczkach czy różnorakich kursach. Zaciekawił nas nie tylko weekend w Pradze czy Budapeszcie. Niezwykle osobliwe Misteria Męki Pańskiej, w których dane nam było brać udział zachęciły nas jeszcze mocniej, jednak to nie one sprawiły, że tyle nas przychodziło do salki w weekendowy wieczór.

Wystarczy posłuchać, chwilę porozmawiać, a czasem nawet tylko spojrzeć na księdza Mateusza, by przekonać się, dlaczego Oaza liczy aż tyle osób. On po prostu zaraża swoją pomysłowością, zaangażowaniem i dobrem. Przesłanie, jakie ze sobą przyniósł zostanie w naszych sercach na zawsze: niezależnie od tego czy opuścimy szeregi wspólnoty, czy nadal, wiernie będziemy w niej trwać.

Chcieliśmy z tego miejsca podziękować księdzu za wszystko, co przez całe cztery lata dla nas zrobił: za chwile powagi, jak i pełne niepowstrzymanego śmiechu, za rugby na śniegu, za jedność, jaką się stajemy oraz za kabarety, również te niezaplanowane. Za pełne skupienia adoracje, a także za wieczorki pełne dobrej pogody i bitwy na balony z wodą. Za to, że cały czas ksiądz z nami był i za spotkania w salce, w której możemy być po prostu sobą.

Oaza Krzeszowice

 

 

 

Dodaj komentarz