Zielenią się wzgórza, idą Święta

Myślę, że wielu z nas irytuje postępująca komercjalizacja Świąt, dlatego bardzo ucieszył mnie pomysł Redakcji, aby opisać bożonarodzeniowe tradycje różnych krajów. W przypadku tych Świąt, powiedzenie, co kraj to obyczaj, wydaje się szczególne trafne. Ale nie na Malcie… Kraj ten, podobnie jak Polska przechodził wiele razy z rąk do rąk. Miał jednak nieco więcej szczęścia do okupantów, którzy choć skwapliwie wykorzystywali idealne położenie wyspy na przecięciu głównych szlaków śródziemnomorskich, to pozostawili jej również ciekawą spuściznę archeologiczną, architektoniczną, kulturową i językową. Zatem w przypadku Malty trudno mówić o jednolitych obyczajach, ale wyspa posiada zamierzchłe i bogate tradycje chrześcijańskie zaszczepione jej przez Św. Pawła, który znalazł tutaj schronienie w 60 r. n.e., po rozbiciu się okrętu, wiozącego apostoła na proces sądowy w Rzymie (wydarzenie opisane w Dziejach Apostolskich).

Na Malcie nadal stoją megalityczne świątynie liczące sobie około 3 500 lat, doszło tutaj również do wyjątkowego połączenia wpływów niemal wszystkich starożytnych cywilizacji śródziemnomorskich, wreszcie za sprawą Joannitów (czyli Kawalerów Maltańskich) wyspa przejęła zwyczaje większości europejskich mocarstw.

Ponieważ była również kolonią brytyjską, hegemonia kultury anglosaskiej jest niezaprzeczalna. Jednak należące do niej obyczaje postanowiłam całkowicie pominąć, ponieważ są wszystkim świetnie znane.

 

Liczne jaskinie, którymi usiana jest cała wyspa, były wykorzystywane od czasów prehistorycznych, więc nic dziwnego, że przyjęła się tutaj tradycja bożonarodzeniowej groty. Przed jaskiniami położonymi w widocznych punktach, ustawiane są figury Świętej Rodziny, podświetlane nocą dla zwiększenia efektu tajemniczości. Malta to kraj żeglarzy, dla których niezbędna jest umiejętność przewidywania pogody. Przez dwanaście kolejnych dni przed Bożym Narodzeniem „najstarsi żeglarze na wyspie” obserwują chmury i warunki atmosferyczne, aby w przybliżeniu określić, jaka będzie pogoda w każdym z dwunastu miesięcy odpowiadających tym dniom.

Maltańczycy, jak wszystkie narody śródziemnomorskie, chętnie urządzają procesje z figurami, więc w Wigilię niosą Dzieciątko śpiewając mu kolędy. Figura dzieciątka w żłobku, jako element świątecznego wystroju domów czy kościołów, była tu ongiś nawet bardziej rozpowszechniona niż choinka. Może stąd wziął się nietypowy zwyczaj, że przed rozpoczęciem Pasterki kazanie wygłasza… małe dziecko i zawsze zbiera żywiołowe oklaski.

Mieszkańcy Malty, podobnie jak Włosi uwielbiają jeść, więc kilka uwag należy poświęcić zagadnieniom kulinarnym. Bardzo popularny bożonarodzeniowy specjał w formie krążków ciasta wypełnionych mieszanką maku i miodu, przywodzi na myśl odwieczny kult koła, jako symbolu doskonałości. W smaku przypominają one słodycze z krajów arabskich, pełne korzennych przypraw i bakalii, ponieważ wpływy semickie są na Malcie również bardzo wyraźne. Popularny prezent stanowią kosze pełne lokalnych specjałów, z których najciekawsze są chyba dżemy z miejscowych owoców, takich jak figi, opuncje czy granaty i oczywiście maltański miód, od którego łacińskiej nazwy wywodzi się ponoć nazwa wyspy, słynącej niegdyś z jego produkcji, ale to tylko jedna z możliwych teorii. Zadziwiający jest natomiast całkowity brak ryb w świątecznym menu, chociaż otaczające morze roi się od tych stworzeń.

Pisząc o Bożym Narodzeniu na Malcie nie można pominąć nietypowego „zimowego” krajobrazu. Późną jesienią przychodzą pierwsze deszcze, przyroda budzi się do życia i na Święta wyspa jest już zielona i spowita odurzającym zapachem kwiatów. Tradycyjnie domy przystraja się… żonkilami. Bożonarodzeniowy spacer w takim otoczeniu jest prawdziwą przyjemnością, a świąteczne dekoracje wspaniale odbijają się w błyszczącej tafli morza. Kiedy większość krajów obchodzi białe Święta, Maltańczycy cieszą się swoim zielonym Bożym Narodzeniem.

Ellen Brand

 

 

 

 

Dodaj komentarz