Dziki ryją, rolnicy załamują ręce

Filipowice i Miękinia to dwie miejscowości gminy Krzeszowice, które już od 4 lat borykają się z plagą dzików i wszystkimi jej konsekwencjami. Problem dotyczy kilkunastu rolników i ich upraw, przede wszystkim ziemniaków.

W ubiegłych latach zwierzęta, jako swego rodzaju paśniki, wykorzystywały wyłącznie pola położone w pobliżu lasów. W tym roku wyrządzają szkody również w bezpośrednim sąsiedztwie dróg czy zabudowań. Rolnicy próbują sobie radzić na różne sposoby, jednak ani grodzenie ani płoszenie na niewiele się zdają. Sytuacja wygląda dość dramatycznie, bo niektóre uprawy ziemniaków zostały zniszczone w kilkunastu procentach inne w kilkudziesięciu lub całkowicie.

 

Pomoc gospodarze powinni otrzymać ze strony odpowiednich Kół Łowieckich. I tu zaczyna się kolejny problem. O ile Koło „Słonka” z grubsza wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec poszkodowanych przez dziki rolników, o tyle myśliwi z Koła Łowieckiego „Jarząbek”, jak mówią mieszkańcy, prezentują wyłącznie arogancję, butę i brak zrozumienia w stosunku do poszkodowanych. Przykłady można by mnożyć. Po pierwsze unikanie jakichkolwiek kontaktów w celu oszacowania strat spowodowanych przez dziki. Po drugie nieodpowiadanie na pisma wysyłane przez rolników. Prawdziwy szczyt arogancji to, jak mówią rolnicy, kwoty odszkodowań. Na przykład: za udokumentowane zniszczone 17 arów ziemniaków-267 złotych, za 2 ary ziemniaków i 16 arów mieszanki zbożowej-130 złotych, zniszczonych 10 arów ziemniaków-50 złotych itd.

 

W piątek 25 czerwca na wizję lokalna do Filipowic i Miękini pojechali sołtysi Beata Głąb, Bogdan Kurdziel, radni z komisji ochrony środowiska oraz naczelniczka wydziału ochrony środowiska. Samorządowcy próbują pomóc, jednak ich interwencje w nadleśnictwie, starostwie czy urzędzie wojewódzkim jak dotąd nie przynoszą efektów. Podczas wizyty gospodarze otrzymali wnioski o odszkodowania. Gmina namawia rolników do złożenia wniosku do sądu. W tym roku szkody są dobrze udokumentowane. Może sąd skłoni myśliwych do poważnego zajęcia się problemem. Gmina ma pomóc w przygotowaniu odpowiedniego wniosku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz