Willa „Eliza” Tenczyńska arkadia panien Pareńskich

Dom spowity zwojami dzikiego wina, zamknięty wysokim murem, na przybyszach z zewnątrz robił wrażenie niedostępnego i tajemniczego; bardzo po młodopolsku. Stał na rozstaju dróg, w miejscu, które objęła w posiadanie przyroda, otaczały go jedynie łąki, stawy i las; żadnych domów.

Biegnąca obok alejka prowadziła do Bramy Zwierzynieckiej na przedpolu lasu, w którym urządzali polowania Potoccy, właściciele Krzeszowic”.

 

Taki opis Willi „Eliza”, sprzed lat, zamieszcza w swej niedawno wydanej książce Monika Śliwińska. Tytuł – „Muzy Młodej Polski”, podtytuł – „Życie i świat Marii, Zofii i Elizy Pareńskich”. Czytam z przejęciem i zachwytem historię trzech sióstr, córek Stanisława Pareńskiego, lekarza internisty, chirurga, położnika, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczestnika powstania styczniowego, radcy miejskiego, prezesa Przytuliska Weteranów. Państwo Stanisław i Eliza Pareńscy, wraz z dziećmi, Marią, Zofią, Elizą i Janem, mieszkali w Krakowie, w swym pałacu przy ulicy Wielopole, ale letnie miesiące spędzali w Tenczynku – Rzeczkach. Historia magicznego miejsca, willi nazwanej „Eliza” na cześć żony Profesora, zaczyna się w lipcu 1887 roku, kiedy to Stanisław Pareński zakupił od Anny Strycharskiej teren pod budowę letniej posiadłości. Powstał nowy murowany dom na rzucie wydłużonego prostokąta. Od początku przyciągał gości, głównie stałych bywalców salonu intelektualno – artystycznego w pałacu na Wielopolu, którego uroczą gospodynią była Eliza z Muhleisenów Pareńska, matka chrzestna syna Stanisława Wyspiańskiego – Stanisława, opiekunka i protektorka krakowskiej cyganerii. Dla niezwykłych przybyszów, artystycznej bohemy Krakowa, dobudowano krótsze, boczne skrzydło przylegające do narożnika. Całość, uformowana na kształt litery L, miała charakter typowej posiadłości podmiejskiej z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. „Za stróżówką rozciągał się park, zasadzony klonami, grabami, sosnami wejmutkami i lipami. Alejki wysypane żwirem prowadziły do altanek, ławeczek i zawieszonej między drzewami huśtawki. Od strony południowej rozciągał się sad, a dalej ogród – pod stara lipą dalej stoi cembrowana studnia z drewnianym daszkiem. Na wysepce między stawami po drugiej stronie drogi stał pawilon ozdobiony kolorowymi lampionami. Lokator, sprawujący dozór nad posiadłością, zabierał panny Pareńskie na przejażdżki łódką w stronę wyspy, gdzie odbywały się pikniki.” Taki oto malowniczy opis tenczyńskiej arkadii przywołuje Monika Śliwińska, która w swej książce dziękuje Ewie Leszczyńskiej, żonie Jakuba, spadkobiercy, spokrewnionego z Witoldem Leszczyńskim, synem Lizki Pareńskiej, za niezapomnianą gościnę w Tenczynku w 2013 roku.

Panny Pareńskie… To one przede wszystkim przyciągały swą osobowością, urodą, wdziękiem portretujących je wybitnych artystów malarzy, opiewających je poetów. Muzy Młodej Polski. Pełna wdzięku, romantyczna Zosia i zdystansowana, ironiczna Maryna z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego mają swoje prototypy – dwie panny Pareńskie.

Wiele ich portretów powstało w Tenczynku. Właśnie tutaj Stanisław Wyspiański narysował latem 1904 roku Zosię, świeżo zaślubioną przez Tadeusza Boya – Żeleńskiego. „Portret Zofii Żeleńskiej” przestawia osiemnastoletnią mężatkę, z rozpuszczonymi włosami, siedzącą na murku, zamyśloną, poważną, smutną… Portret psychologiczny, może oddający niepokoje serca… Czyżby przeczucie skomplikowanych relacji małżeńskich z autorem „Słówek”?

Dobra, rozumna i miła towarzyszka pracy” – napisał o niej Boy… Jej portret z synem, autorstwa Stanisława Wyspiańskiego, jest jednym z najpiękniejszych pasteli z serii „Macierzyństwo”.

Pomimo dziejowych burz, zachowały się zdjęcia pięknych sióstr Pareńskich zrobione w Tenczynku, w ogrodzie, sadzie, przy drzwiach na wschodniej ścianie willi „Eliza”. Są też wspomnienia gości, zachwyconych pięknem krajobrazu, sielską atmosferą, idealnymi warunkami atmosferycznymi dla osób zagrożonych, zbierającą w tamtych czasach okrutne żniwo, gruźlicą. Od 1914 roku, przez kilka lat, mieszkała u Pareńskich wybitna aktorka, Irena Solska z córką Hanią, która walczyła z ciężką chorobą płuc. Wyprawiano się na kilkugodzinne nocne wędrówki do Czarnego Stawu w Lesie Zwierzynieckim albo do ruin zamku w Rudnie. Po latach z rozrzewnieniem wspominano wieczory przy świecach i Sobótki obchodzone ku czci ducha Słowackiego. Były romanse i rozstania, łzy zawodu i szczęścia. Tutaj rodziły się dzieci Maryny z Pareńskich Raczyńskiej – Anna i Adam oraz Lizki Leszczyńskiej – Witold. Wzrusza zdjęcie Maryny z maleńką Hanią w beciku, w scenerii Tenczynka.

Dom wspomnień… Powracała tu Maryna, którą malował Stanisław Wyspiański i, z zachwytem zakochanego do szaleństwa, bez nadziei na wzajemność adoratora, portretował wybitny twórca Młodej Polski, Witold Wojtkiewicz, reprezentujący nurt wczesnego ekspresjonizmu i symbolizmu. „Maryna,, o smukłej, zgrabnej figurce, bardzo ładnych rysach i pysznych, kasztanowatych włosach, zawsze pełna humoru, temperamentu, cięta w mowie, dowcipna – była duszą całego towarzystwa” – tak ją postrzegał powinowaty Lizki, aktor Jerzy Leszczyński. W 1941 roku z trzecim mężem, Janem Grekiem, i szwagrem, Tadeuszem Boyem – Żeleńskim zginęła w egzekucji profesorów lwowskich, w pierwszych dniach niemieckiej inwazji na ZSRR.

I Eliza, Lizka, najmłodsza z sióstr, najmniej znana, choć najczęściej portretowana, żona młodopolskiego poety Edwarda Leszczyńskiego. Portret Lizki, namalowany węglem na ścianie domu w Tenczynku, zatarł czas. Ale pozostał, jako najcenniejsza pamiątka, przechowywana z czułością przez syna Witolda, po tragicznej śmierci trzydziestopięcioletniej matki w 1925 roku, „Portret Elizy Pareńskiej”. Wyspiański malował go jeden dzień. Lizka miała wtedy niespełna siedemnaście lat. Namalował ją na tle rozkwitłych pelargonii. Spojrzenie, podobnie jak Zosia, ma zamyślone i nieco melancholijne. Szafirowa sukienka, którą ma na sobie, jest suto marszczona przy szyi, zebrana w pasie i nad łokciem, przez co wydaje się zbyt obszerna i zbyt strojna. Kokarda we włosach odcina się na tle rudawych włosów… Dla Witolda Leszczyńskiego najcenniejszy, spośród wszystkich dzieł Wyspiańskiego, był ten właśnie pastelowy portret Lizki w błękitnej sukience.

W 1913 roku zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Profesor Stanisław Pareński, właściciel Willi „Eliza”, podróżował pociągiem do pacjenta. Miał przesiąść na ówczesnej stacji granicznej w Szczakowej. Był wczesny ranek. Profesor przysnął w wagonie. Obudził się za stacją, wyszedł na korytarz i wtedy usłyszał, że pociąg jedzie już w kierunku Mysłowic. Otworzył drzwi wagonu, stał chwilę, jakby się namyślając, a potem skoczył, zwrócony ku lokomotywie. Siła uderzenia o wagony odrzuciła go o kilka metrów dalej na żwirowy nasyp. Lekarz stwierdził zgon wskutek złamania podstawy czaszki.

Jeszcze do 1916 roku posesja w Tenczynku była zapisana na Stanisława Pareńskiego. Potem willa „Eliza” przechodziła z rąk do rąk. W 1921 roku jej wyłączną właścicielką została Lizka, a po jej śmierci, w 1925 roku, syn, Witold Leszczyński. Osierocony w 1921 roku przez ojca, za cztery lata przez matkę, Witek uczył się w Liceum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, od 1928 roku kontynuował naukę w Zakopanem. Domem w Tenczynku administrował w jego imieniu urzędnik Krakowskiego Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń. Willa „Eliza” została oddana w najem, z prawem do użytkowania części pomieszczeń. Witold wyraził zgodę na wykonywanie wszelkich napraw i adaptacji, ale w umowie najmu zastrzegł, że w ogrodzie wszelkie samowolne wycinanie drzew jest niedopuszczalne. Z domem w Tenczynku rozstał się dopiero w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, odstępując go krewnym. Należy podkreślić, że, oprócz domu w Tenczynku, Witold odziedziczył po Lizce dużą kolekcję obrazów, które z czasem sukcesywnie wyprzedawał bądź darował placówkom muzealnym. A były to dzieła takich artystów jak: Olga Boznańska, Józef Bradt, Maksymilian Gierymski, Kazimierz Sichulski, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witold Wojtkiewicz, Stanisław Wyspiański…

Monika Śliwińska tak kończy swą wspaniałą książkę – „Letni dom Pareńskich w Tenczynku jest własnością rodziny Leszczyńskich. W 2013 roku, sto lat po wypadku Stanisława Pareńskiego pod Szczakową i dziewięćdziesiąt po tragicznej śmierci Lizki, Jakub Leszczyński założył Fundację imienia Elizy z Pareńskich Leszczyńskiej, której celem jest ochrona dóbr kultury i pomoc osobom w trudnej sytuacji życiowej; w willi „Eliza” chciałby założyć muzeum epoki Młodej Polski. W 2003 roku ulica biegnąca pod oknami willi „Eliza” została nazwana imieniem Stanisława Pareńskiego. Tuż obok domu w Tenczynku wytyczono ulicę Stanisława Wyspiańskiego. Tak oto po raz kolejny zetknęły się ze sobą oba nazwiska”.

 

oprac. Maria Ostrowska

 

 

W najbliższej okolicy obiektów z bardzo ciekawą historią jest więcej. W przyszłości postaramy się o nich napisać.

 

 

Willa Eliza obecnie

 

 

Stanisław Pareński

 

Lizka

 

Maria

 

Zofia